Godzina przesłuchania zbliżała się nieubłaganie. Maggie cała noc spędziła nad książkami, filmami i książkami, nie mogła zasnąć, nerwy zdawały się nie odpuszczać jej organizmu. Z pomocą przyszedł oczywiście Jude, a raczej jego ramiona, w których Szatynka mogła się skryć i choć przez chwile zapomnieć o troskach.
Z samego rana Brytyjka udała się do domu Downey’a, z zamiarem wspierania swojej przyjaciółki. Nie myliła się. Polka nerwowo kręciła się po pokoju, oczekując jakiejś wieści od Bena. Sam zainteresowany ostatnie godziny przygotowywał się do rozmowy z małym pacjentem, a chwilę przed udaniem się do sądu, gdzie odbywało się spotkanie z Extonem miał dobre przeczucia. Owen wszedł do tzw. „przyjaznego pokoju”, gdzie już czekał na niego adwokat Roberta. Mężczyźni uścisnęli sobie dłonie.
- Czyli czekamy jeszcze na sędziego no i samych zainteresowanych – uśmiechnął się Stan Neil:wysoki, tęgi mężczyzna, specjalista tego typu spraw. Zgodnie z przepisami, przesłuchanie musi odbywać się w towarzystwie psychologa, sędziego oraz osoby, sprawującej prawną opiekę nad przesłuchiwanym dzieckiem, o ile nie ukończyło ono 15 lat. Miejsce „Przyjazny pokój” ma zazwyczaj na celu dodanie otuchy, maluchowi, stąd też kolorowy wystrój, bajkowe stolik i krzesełka, oraz oczywiście zabawki. Jedynym „połączeniem” ze światem zewnętrznym było duże lustro weneckie, a za nim kamera, rejestrująca spotkanie. Ben znał takie pokoje. Był w wielu z nich, i wiedział również jak trzeba przeprowadzać takowe rozmowy, dlatego poprosił, by to on rozmawiał z Extonem, na co Neil przystał z uśmiechem. Pół godziny później dołączył do nich sędzia Max Diverse, a po kolejnych 10, Robert i Exton.
- Dzień dobry – przywitał się Ben, który na sam widok małego Downey’a znów zaznał tego dobrego przeczucia – Mam na imię Ben, a Ty? – spytał malca.
- Jestem Exton Downey – przedstawił się chłopiec i uśmiechnął szeroko, zwracając się w stronę ojca – tatuś, a kto to? – wskazał na sędziego i adwokata – i co my tu robimy?
- To są Panowie, którzy chcą z Tobą porozmawiać – rzekł Amerykanin, kucając przy synu – wszystko będzie dobrze – uśmiechnął się blado, zapewne chcąc tym zdaniem bardziej sobie dodać otuchy, bo w głębi duszy trząsł się ze strachu.
- To co, usiądziemy? Chcemy porozmawiać z Tobą, jak chłopak z chłopakiem. Duży chłopak, z dużym chłopakiem – podkreślił dobitnie Brytyjczyk, wywołując tym samym szeroki uśmiech u Extona – zechce Pan usiaść? – spytał wywołując jeszcze większą falę radości u chłopca, który uwielbiał, kiedy zwracano się do niego jak do dorosłego. Zresztą, jak każde dziecko. Młody Downey usiadł na żółtym krzesełku i ciekawością przyjrzał się Benowi – Jak się czujesz, Exton?
- Dooobrze! Masz fajną koszulkę – wskazał na kolorowy t-shirt Bena
- A dzięki. Podoba Ci się? A co jeszcze lubisz? – spytał z uśmiechem, chcąc załapać z chłopczykiem na starcie dobry kontakt, który był sprawą kluczową dla przesłuchań.
- Hm… - teatralnie zamyślił się Młody Downey – lubie lody.. i ciastka! I tatusia lubie! – wskazał na Roberta, który z nerwów pobladł.
- A kogoś jeszcze?
- No… Indio! No i Agate! I ciocie Maggie i wujka Jude’a! Oni są tacy mili! I bawia się ze mną! – po wymianie tych osób adwokat podał karteczkę z zapisanymi wcześniej pytaniami specjalnie dla Bena.
- Exton, wiesz dlaczego tu jesteśmy? – Ben przechylił głowę i z ciekawością przyjrzał się, jak oczka malucha błyszczą z radości: ktoś znów zwrócił się do niego w poważny sposób.
- Nie.
- To może tak – zaczął inaczej Owen – Mieszkasz z tatusiem, prawda? – malec pokiwał głową- a Twoja mama od niedawna chciałaby żebyś zamieszkał z nią, wiesz? To wszystko dlatego.
- No taaak… Ale z tatusiem mi dobrze – rozpromienił się. Sędzia kiwnął głową, a adwokat triumfalnie się uśmiechnął – Tatusiu, musze mieszkać z mamą? – zwrócił się do Downey’a, któremu najwidoczniej ciężki głaz spadł z serca, bo odetchnął głęboko, a w oczach pojawiły się łzy wzruszenia.
- Panie Downey, nie będzie Pan mieszkał z mamą, jeśli Pan nie będzie chciał – przypomniał o sobie Ben, spoglądając na kartkę – Ale może powiedz mi coś o mamie. Często ja widzisz?
- Czasami.
- A co robicie, jak się widzicie? Chodzicie na spacery? A może mama zabiera Cię na wycieczki, albo lody?
- Nie… - Exton posmutniał – załączy mi telewizor i oglądam.. Mama często wtedy rozmawia przez telefon. Nie bawi się ze mną jak Agata!
- A kim jest Agata? – tym razem odezwał się sędzia.
- To moja najlepsza przyjaciółka! Taka najlepsza! – dodał z jeszcze szerszym uśmiechem – I chodzimy na spacery i byliśmy w Zoo i na wacie cukrowej! A najbardziej lubie, jak Agata mówi do mnie w takim śmiesznym języku. Tatuś mówił mi że to jest.. Polaski… - zmarszczył czółko, próbując przypomnieć sobie właściwą nazwę śmiesznego, świszczącego jezyka.
- Polski? – podpowiedział sędzia
- Tak!
- A u mamy nie masz takiej przyjaciółki, albo może przyjaciela? – spytał Ben
- Nie. U mamy jest często taki Pan. I on nie rozmawia ze mną. I w ogóle się nie uśmiecha. I chyba jest ciągle na mnie zły.. – dodał ze smutkiem, na co Robert głośno wciągnął powietrza do płuc. Adwokat posłał aktorowi ostrzegawcze spojrzenie
- Dlaczego tak myślisz? Nakrzyczał na Ciebie? – Benowi coraz mocniej biło serce. Czuł, ze zbliżają się do punktu kulminacyjnego.
- Raz. Jak mamy nie było w pokoju. Kazał mi wyłączyć telewizor. I nie dał mi pić. Boję się go.
- A czego się jeszcze boisz?
- Ciemności – zarumienił się chłopiec – Ale tatuś mi zostawia zawsze włączoną lampke. No i czyta mi bajki.
- A mama Ci nie czyta?
- Nie. Mama czasem da mi kolorowanke. A ja nie lubie kolorować. Nie jestem małym chłopcem – rzekł z dumą unosząc głowę.
- Oczywiście, ze nie jesteś! - Ben mrugnął wesoło – Exton, a jakbyś miał zamieszkać z mamą, to cieszyłbyś się? – dopytał, wywołując panikę w oczach chłopca.
- Ale ja nie chce! – krzyknąl i podbiegł do Roberta tuląc się do niego – Ja chce być z tatusiem! Tatusiu, ja chce być z tobą!
- Spokojnie, synu – pogłaskał chłopca po głowie Downey z uśmiechem – Bądź odważny – rzekł z powagą, na co Exton wyprostował się i odwrócił.
- Nie chce mieszkac z mamą. Nie lubie być u niej – powtórzył, wracając na swoje miejsce.
Benowi zapłonęły oczy. Spojrzał na sędziego, którego mina wyrażała wielkie zdziwienie, i adwokata, uśmiechniętego od ucha do ucha.
**
Tym czasem w domu Roberta, Maggie z Agatą siedząc w kącie, patrzyły na wielki ogród Roberta. Nerwy i napięcie były tak wielkie, że Polka nie mogła opanować drżenia rąk.
- Dorgie Panie! – usłyszały za sobą wesoły głos Toma – Co tak siedzicie?
- No dziś przecież… - Maggie urwała, patrząc, jak Rudowłosa blednie – Agata? – spytała zaniepokojona
- A jak Exton nie da się podejść? Nie będzie chciał rozmawiać? Będzie wyglądał na zastraszone dziecko? - zaczęła wymieniać Polka.
- Exton? Nigdy w życiu – Tom pokręcił stanowczo głową – To najdzielniejszy malec, jakiego znam! A miałem przyjemność pracować z kilkoma i jestem pewien, że wszystko będzie tak, jak powinno – uśmiechnął się, wpatrując w szare oczy Polki
- Póki oni nie wyjdą z tego sądu i nie odezwą się jak poszło...to ja chyba zejdę na zawał! - jęknęła.
- To potrwa troszke… Takie rozmowy nie sa łatwe, a Ben musi załapać dobry kontakt od razu, żeby wszystko poszło po naszej myśli – Maggie westchnęła lekko – no ja nie mogę, idę się przejść, albo pojade na plan do Jude’a, potrzebuje sięprzytulić – rzekła zrezygnowana, nie zauważając lekkiego zawodu na twarzy Hiddlestona
- A ja powolnie będę tu sobie umierać z nerwów. - rudowłosa podkuliła nogi i oparła się brodą o kolana, cięzko wzdychając.
- Noo nie pozwolę na to – Tom uśmiechnął sięlekko, siadając obok Polki i tuląc ją do siebie – no co? – spytał, widząc jej zdezorientowaną minę – ponoć jesteśmy szczęśliwą parą
- Jakoś czarno to widzę. - zmarszczyła czoło dziewczyna - Niby ktoś to łyknie?
- Trochę wiary w talent aktorski, siostro – zaśmiał się – Z takim podejściem jak teraz, choćbym był najlepszym z najlepszych, nie dam rady sam w tej sprawie – wzruszył ramionami – Susan może zatrudnić kogoś, kto zna się na mowie ciała, dlatego musisz naprawde się wysilić..
- No ale jaka w ogóle będzie cała ta historia? Jak się poznaliśmy? Kiedy? I wiesz...cała ta "love story". - zapytała - Jesli to ma być wiarygodne to musimy ustalić wspólną wersję wydarzeń, nie?
- Coś proponujesz?
- No pewnie poznaliśmy się przez Roberta, bo inaczej byłoby ciężko. - zaśmiała się - Ale co dalej?
- Hm.. – szatyn zamyślił się – a jak Jude i Maggie się poznali?
- Oni? Przez przyjaciela Maggie, wiesz, wspólni znajomi, wpadli na siebie kilka razy u Nicka...a potem już z górki. Ale z nami to nie wypali, nie mamy zbyt wielu wspólnych znajomych. Już pomijam fakt, że jestem tu raptem od kilku miesięcy. Kombinuj, kombinuj. - Agata uśmiechnęła się i przez myśl przemknęlo jej, że Hiddleston podejrzanie interesuje się Maggie.
- Nie potrzebujesz mieć tu przyjaciela. Szef wystarczy – wyszczerzył się do rudowłosej – No ale dobra. To może wpadliśmy na siebie gdzieś w sklepie? Zabrzmi to śmiesznie i trochę perwersyjnie, ale załóżmy, ze pomyliłem przymierzalnie i wszedłem bez niczego do Twojej kabiny, potem skruszony chciałem odkupić swoje winy i zaprosiłem Cię na kawę? Co o tym sądzisz? – spytał mrugając zalotnie do dziewczyny.
- No w sumie... O, a ja Cie nie poznałam! I dopiero na kawie się zorientowałam, że O BOŻE, TO TOM HIDDLESTON!
- Nie dokładnie o to mi chodziło, ale może być – zaśmiał się szczerze – ale co potem?
- Potem straciłeś mnie z oczu, nie wziąłeś numeru telefonu ani nic. Przychodzisz kilka dni później do Roberta, a tam ja! BUM! PRZEZNACZENIE! - rudowłosa coraz bardziej zanosiła się śmiechem - Historia rodem z tabloidu! "Słowiańskie przeznaczenie znanego brytyjskiego aktora!"
- O to, to, to! – kiwnął głową, dyskretnie ocierając oczy z łez śmiechu – Wtedy stanąłem jak wryty, Ty też, a Robert w swej uprzejmości zostawił Nas samych, żebyśmy mogli spokojnie porozmawiać! – wymyślanie historyjek do intrygi bardzo spodobało się Brytyjczykowi.
- Ale ze mna nie było tak łatwo! Musiałeś się długo starać, żebym w końcu oparła się twojemu urokowi!
- Przypominam Ci, ze jesteś tu kilka miesięcy, no co, Twoje słowa – wypomniał jej – wiec zmiękłaś szybko i od tamtego czasu jesteśmy parą. Powiedzmy… Dwa tygodnie? – podsunał, starając się nie parsknąć śmiechem, co z każdym zdaniem było coraz trudniejsze - Ile Maggie opierała się Jude'owi? - spytał z błyskiem w oku.
- Wiesz... a ile przeciętna kobieta mogłaby się mu opierać? - Polka przewróciła oczami - No właśnie! Ale Maggie starała się być twarda. Znaczy się... no takie babskie podejście: O BOŻE ON MI SIĘ PODOBA JAK DIABLI, ALE ZA CHOLERĘ MU TEGO NIE POKAŻĘ! - wypiszczała.
- Coraz bardziej ją lubię – rzekł do siebie, po czym z przerażeniem spojrzał na zaskoczoną minę rudowłosej – powiedziałem to na głos, prawda?
- Jakby ci to powiedzieć... TAK. - wyszczerzyła się.
- Więc wycinamy to, nie słyszałaś tego – machnął rękoma, niczym jakiś mag – i wracamy do sprawy – zakochaliśmy się w sobie i??
- Iiii... no właśnie, i co dalej? Bo Ty przecież większość czasu w UK, ja pracuję u Roberta. Jak to pogodzić?
- Kochanie, rozmawiasz ze mną, a ja mogę wybierać sobie role, a ze najczęściej przez ostatni czas pracowałem tu w NY, wiec powiążmy to i.. – zamyślił się – może w szale miłości robiłem wszystko, by pracować tu i tylko tu, specjalnie dla Ciebie?
- Och, niegodna ja! - Agata zaśmiała się - Cóż za hollywoodzkie love story
- Zobaczysz, przebijemy Brangeline – zaśmiał sięBrytyjczyk – no dobrze. Mamy już historię. A teraz poważnie. Co jesteś w stanie zrobić publicznie? Jakie gesty? Bo chyba wiesz, ze nie mówię tylko o przytulaniu – dodał, spoglądając w oczy Polce.
- Z tym mam problem. Duży problem. Wielki problem. - westchnęła - Ja po prostu nie jestem zwolenniczką publicznego okazywania sobie uczuć.
- Ja to rozumiem, ale te pisarskie hieny już nie.. Dlatego pytam. Co mogę zrobić, a czego nie… Uprzedzając Twoje pytanie. Tak.. kilka razy powinniśmy się pocałować – wetchnął, zdając sobie sprawę, jak ciężkie zadanie mają przed sobą
- No jakoś to chyba przeżyję, dla dobra sprawy. Ale wiesz - rudowłosa pokiwała palcem przed twarzą Toma - się za bardzo nie zapędzaj!
- Rozkaz, moja królowo – ukłonił się przed dziewczyną i odwrócił, słysząc trzaśniecie drzwiami. Do salonu wpadła najpierw Maggie, przytulając się najpierw do Agaty, potem do Toma, i cała reszta grupy, czyli Jude, Jerry, i w końcu Robert i sam Exton, z tak wielką watą cukrową, że zasłaniała mu prawie cała buzię.
- Ale… - zaczął Tom
- Bohaterze dnia, idź zmyj tą watę z buzi, zaraz przyjdę – zaśmiał się Robert. A kiedy chłopiec zniknąl w łazience uniósł oba kciuki do góry – To było.. nieziemskie. Ben tak poprowadził rozmowę, ze Exton wykrzyczał,z e chce być ze mną, a nie z Susan – wyszczerzył się do zaskoczonej Agaty
- Boże... jak Ben to zrobił? - rudowłosa rzuciła się na szyję Robertowi. - Nie wierzę...
- No kuuurde! Się ma taką szefową, to się potrafi dobrze prowadzić pewne rozmowy – wtrąciła się Szatynka – ale powaznie, to chyba dam mu premię, czy coś – zaśmiała się.
- Ale pamiętamy, ze sprawa trwa, czyli odgrywamy jeszcze nasze role – przypomniał cierpliwie Jude, patrząc na reakcję Agaty – wersja wspólna ustalona? – zwrócił się do Hiddlestona, który dyskretnie wpatrywał się w Czarnooką – Tom?
- Co? A Tak! Własnie dopracowywaliśmy szczegóły – oprzytomniał szatyn, uśmiechając się szeroko. Jude zmarszczyl brwi. Nie wiedział co się dzieje w głowie swojego przyjaciela, ale ten rozmarzony wzrok, jaki Tom kierował na Maggie, zdecydowanie mu się nie spodobał.
Agata zauważyła zarówno wzrok Toma jak i reakcję Jude'a. Postanowiła ratować sytuację.
- No Jude, wszystko ustalone! Nie widzisz jaki Tom jest jeszcze rozmarzony? My tu brytyjsko-słowiańskie love story napisaliśmy!
- Love story, powiadasz? – spytał Blondyn, podchodząc do Maggie i obejmując ją. Wpatrywał się przy tym w intensywne, niebieskie tęczówki Brytyjczyka. To było ostrzeżenie. Pierwsze i jedyne. – I jak wyszło to wasze love story?
- Kochany! Historia rodem z tabloidu, przesłodzona do granic możliwości! - rudowłosa streściła Jude'owi co wymyśliła wraz z Tomem - I jak?
- Nooo, moja droga – zaśmiała się Czarnooka – Macie talent! Częściej będziemy Was wyznaczać do takich misji – puściła oko, do Agaty i Toma, który uśmiechnał się lekko.
- Zaprzestańmy na tej jednej – Tom wyszczerzył się do Agaty, kiwając przy tym lekko głową w podziękowaniu za uratowanie przed gniewem Jude’a. – Ale państwo wybaczą, mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, ciesze się bardzo, Robercie! Drogie Panie – skinął do Agaty i Maggie – Do jutra Panowie – rzucił tylko i o wiele szybciej niż zwykle zmierzył w stronę drzwi.
- Poczekaj – usłyszał za sobą Jude’a i zamarł – Blondyn zmierzał w jego kierunku. Stanął naprzeciwko i tak cicho, by tylko Tom go usłyszał rzekł – Uważaj. Żeby takie wgapianie się, nie odbiło CI się czkawką.
- Nie wiem o czym mówisz - zbagatelizował
- Wszystko ok.? – usłyszeli nagle Jerrego, który z założonymi rękoma i wsparty o ścianę obserwował cała scene
- Ok.J ak zawsze – uśmiechnął się Tom, a w stronę Jude’a rzucił tylko – wątpisz w wierność swojej kobiety? – po czym wyszedł trzaskając drzwiami.
- Ty nie musisz być taki zazdrosny, Stary! Wszyscy widzieli, jak zaznaczyłeś teren, obejmując Maggie, no może oprócz samej zainteresowanej, ale to i lepiej – wzruszył ramionami meżczyzna – Tom jest ostatnią osobą, która mogłaby zrobić taki numer, pamiętaj – poważny ton u Jeremiego zdarzał się niezwykle rzadko, jednak w obecnej sytuacji mina jak i jego słowa wpasowywały się w sytuację.
Mężczyźni wrócili do salonu, gdzie Robert streszczał dzisiejsze przesłuchanie.Maggie wyciągnęla rękę do Blondyna, nakazując tym samym usiąść przy sobie.
- Obyś go przeprosił – szepnęła na ucho, ukochanemu – patrzenie na kogoś to jeszcze nie jest przestępstwo – po czym pocałowała Law w szyję, wywołując lekkie dreszcze na plecach aktora. Robert, który widocznie, nie zauważył, jakie napięcie pojawiło się przed momentem w relacji Law – Hiddleston kontynuował swoja opowieść, a kiedy skonczył, rozpromieniony poszedł w stronę łazienki, skad dobiegało wołanie Extona.
- No! – klasnął w dłonie Renner – to skoro mamy takie początki, to bankowo wygramy te bitwę – krzyknął z wielkim uśmiechem. „To fakt – pomyślała Maggie – szanse są duże. Nie.. one są ogromne!” Zaśmiała się w duchu, wtulając w Brytyjczyka
- Chodź zazdrośniku, idziemy to jakoś uczcić i ostudzić Cię – mrugnęła do Agaty i Jerrego a Jude’owi posłała najbardziej „brudny” ze swoich uśmiechów. Do hotelu dotarli niecałe 10 minut później i w ekspresowym tempie znaleźli w pokoju, gdzie oddali się rozkoszy pocałunków, dotyków i gestów…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz