poniedziałek, 2 lipca 2012

XXVI.

JUDE:

Noc nie przyniosła wyczekanego spokoju niebieskookiemu. Wiercenie się w łóżku, szklanka ciepłego mleka, czy nawet „liczenie baranów”, nie przynosiło efektów. Jude zrezygnowany usiadł na łóżku i schował twarz w dłoniach. Martwił się. To, co działo się teraz u i z Robertem nie rokowało dobrze. „Jest tak, jak za czasu rozwodu” – myślał – „zaczyna się zamykać… W dodatku Agata wyjechała”
- Czemu Cię tu nie ma, hm?? – szepnał, patrząc na zdjęcie Maggie – Co ja mam robić?
Przez dłuższy czas, Law stał przy ogromnym oknie w swoim pokoju hotelowym. Obiecał Maggie i przede wszystkim Agacie, ze dowie się o co dokładnie chodzi Susan, ale nie miał zielonego pojęcia jak się za to zabrać. Według tezy Maggie, Susan wróciła, lub próbuje wrócić do Roberta tylko i wyłącznie dla rozgłosu i pieniędzy. Ale żeby to udowodnić, musiałby znać okoliczności rozstania Downey’a i jej. A nie miał serca pytać o takie rzeczy Amerykanina. Nie po tym, jak był świadkiem pożegnania jego z Agatą. Zrezygnowany załączył laptopa i próbował znaleźć… cokolwiek.
Po godzinie bezskutecznych poszukiwań, niechętnie wpisał w wyszukiwarkę nazwisko swojego przyjaciela. Nic.. ponad milion wyników… „Trzeba to ugryźć z innej strony” – przeszło mu przez myśl. Wpisał dane Susan. Bingo! Wyników o wiele mniej, w dodatku te o które mu chodziło: wiadomości i plotki na temat rozwodu Roberta i Susan. Rozsiałd się w fotelu, biorąc komputer na kolana i zaczynając czytać…
2 godziny i dziesiątki artykułów później, aż podniósł się z wrażenia. Znalazł. Dokładne relacje „anonimowego świadka”, który bardzo dokładnie opisał ostatnie dni przed oficjalnym rozstaniem. W artykule pojawiło się również pewne nazwisko: Brown. Stanley Brown. Według źródła, to własnie dla niego – jednego z najlepiej zarabiających producentów filmowych – Susan zostawiła rodzinę.
Następne minuty wyjaśniły całą zagadkę.
- Moja czarnooka miała rację. Rację jak cholera – rzekł, kręcąc z niedowierzaniem głową. Pan Brown, oprócz tego, ze zajmuje się filmami, to na chwilę obecną.. jest kompletnym bankrutem! Jego hazardowa przeszłość co jakiś czas przypominała o sobie. Do tego stopnia, że tym razem Brown stracił dom, większość majątku, oraz udziały w firmie. – Nooo Stary.. Prze… - urwał, kiedy ujrzał kolejną informację:
„ Kolejna powieść Jeffery’ego Deavera zostanie zekranizowana. Główne role grają: Emma Watson i Tom Hiddleston. W roli producenta po raz ostatni ujrzymy Stanley'a Browna, który z powodu ostatnich problemów finansowych musi zawiesić swoją pracę w zawodzie. Brown twierdzi, że obsadzenie w głównych rolach dwóch z najgorętszych brytyjskich nazwisk, przyciągnie do kina miliony osób (a jemu pomoże odbić się od dna? - przyp. red.). Zdjęcia rozpoczynają się pod koniec tygodnia, a premiera zaplanowana jest na wiosnę przyszłego roku. Tomie, Emmo, czekamy!
- Jednak świat jest mały – uśmiechnał się pod nosem, biorąc telefon do ręki. Miał wielką ochotę powiadomić Maggie o swoim odkryciu, ale wolał odczekać jeszcze kilka godzin. Skoro w Nowym Jorku była 7, nie chciał wybudzać ukochaną w środku nocy, która panowała obecnie w Anglii. Wybrał jednak inny numer. Po kilku sygnalach, usłyszał swojego przyjaciela – Dzieńdobry Panie Hiddleston! Już w pracy? – spytał
- No przecież! Pierwsza kawa była o 6! Co tam? – usłyszał szczery śmiech brytyjczyka
- Ja będę mieć chyba sprawę do Ciebie… Powiedz.. czy ty teraz współpracujesz ze Stanleyem Brownem?
- Współpracuję.. heh.. Dobre sobie. Gość jest ambitny, ale z problemem. Mój agent już wyleciał, za to, ze znalazł mi pracę właśnie u niego – warknął Tom
- W takim razie widzimy się na obiedzie, co? Potrzebuję Twojej pomocy – rzekł Law, czując, ze przyszła współpraca z Tomem okaże się strzałem w dziesiątkę.
- Nie ma sprawy. 13? Black Ocean?
- Będę. Do zobaczenia – Jude rozłączył się i szeroko uśmiechnał. Wysłał jeszcze do Brytyjki krótka wiadomość:
Miałaś rację. Susan chodzi o kase. Wiem już co zrobić, później szczegóły. Kocham Cię. J.

Czas do ustalonej godziny Lunchu z Tomem, dłużył się Jude’owi niemiłosiernie. Do tego dochodziło zmęczenie po nieprzespanej nocy. W końcu, w południe, wyszedł ze swojej garderoby i szybkim krokiem ruszył w stronę samochodu.
Do „Black Ocean” dotarł kwadrans przed pierwszą. Usiadł w kącie małej restauracji i spojrzał na wystrój. Nie był tu… kilka ładnych miesięcy, a jednak nic się nie zmieniło. W dalszym ciągu, sufit i ściany pomalowane były w kolorze bardzo ciemnego granatu, co w połączeniu z czarnymi meblami, dawało dość mroczny wyraz pomieszczeniu. Jedynymi, jaśniejszymi punkcikami były lampki, rzucające mocne, białe światło. Jednak atmosfera, zapachy i przede wszystkim muzyka, lecąca w tle, pozwalała się rozluźnić, zapomnieć o troskach. Jude swego czasu lubił przychodzić tutaj. Zabierał tu zazwyczaj przyjaciół, tych najbliższych, no i oczywiście, regularnie tu przesiadywał ze Sienną. A własnie.. Sienna.. Na samą myśl, Brytyjczyk poczuł mrowienie na karku. „Co ona knuje?” – myślał – „Dlaczego jest przy mnie tak blisko każdego dnia na planie? Kto ją przede wszystkim powrotem przyjął?”
Z zamyślenia wyrwał go Tom, zasiadając naprzeciwko i naśmiewając z zaskoczonej miny Law.
- Nad czym tak myślisz co?? – spytał, uśmiechając się szeroko
- Takie tam.. Nieważne. Słuchaj, Tom…Ta sprawa.. – Jude postanowił przejść do rzeczy –Powiedz… Zrobiłbyś coś dla Roberta Downeya Jr-a? – zauważył zaskoczenie w oczach brytyjczyka.
- Aaaaaale co konkretnie?
- Dzięki – sapnął Jude i streścił dokładnie całą sytuacje. Kiedy skończył, Tom marszczył brwi, wpatrując się w swoje dłonie.
- Niech to sobie przetrawie – stwierdził – mam być szpiegiem Brown-a?
- Po krótce.. Chyba ze oczywiście nie…
- Nie, nie, wporządku, chciałem tylko tak się upewnić. – wytłumaczył szybko – A co, jeśli Susan będzie u niego? Mam ich podsłuchiwać? Przecież to dziecinne – dodał z powątpiewaniem.
- Po prostu daj mi znać. Wiem, ze takie dochodzenie to dziwna rzecz, przynajmniej dla Ciebie, ale chce zrozumieć motywy postępowania Susan. Zanim powiem Robertowi o całej tej akcji– przyznał cicho niebieskooki.
-Powiedziałbym mu o wszystkim, i to w trakcie, a nie po dochodzeniu – ku zdziwnieniu Jude’a, Tom bardzo serio podszedł do sprawy – I wiesz.. coś mi przyszło do głowy… Zaraz.. muszę zadzwonić. – rzekł, wyciągając z kieszeni telefon. – Czołem Legolasie! Co tam? – spytał ze śmiechem… Chwila rozmowy i Tom, jeszcze bardziej uśmiechnięty odłożył komórkę – mamy drugiego szpiega! – oznajmił triumfalnie
- Drugiego?
- Ano. W filmie, którego producentką jest obecnie Susan gra Jeremy Renner, może kojarzysz?
- Kilka filmów z nim widziałem, ale nie znam – odparł blondyn– i?
- I będzie nam zdawał relację z drugiej strony. Powiedział,z ę się nawet poświęci i może się bliżej zaprzyjaźnić z Susan – zaśmiał się szatyn.
- No tego mu nie radze – Jude roześmiał się – Ta kobieta to zywa modliszka, ona go zje! Ale pomysł fajny, to co… Dzwonimy do Roberta i zwołujemy naradę wojenną? – spytał z błyskiem w oku. Wybrał numer do przyjaciela – Oznajmiam Ci, że za jakieś… pół godziny wpadnę z gośćmi. Będzie się działo. Zamów pizze – rzekł i rozłączył się. – No. To dzwoń do tego Jerrego i podaj mu adres Roberta. Ma być najszybciej jak się da.
- I to mi się podoba! A teraz zjem coś, bo umieram z głodu – Tom otworzył Menu.
Posiłek upłynął Aktorom w milczeniu. Jakieś 10 minut później wsiadali do samochodów i kierowali się w stronę siedziby Roberta, który z niemałym zdziwnieniem przywitał ich obu. A kiedy na progu swojego domu ujrzał Rennera, o mało nie padł na zawał.
- W co wy się bawicie? – spytał, marszcząc brwi – i czemu ja nic na ten temat nie wiem? Też chce się pobawić!
- Robercie! – Jude wstał, uzywając oficjalnego tonu – oto.. Nasze wtyczki na dwóch zupełnie różnych planach filmowych: Tom Hiddleston – Agent u Stanley’a Browna i Jeremy Renner, który będzie szpiegiem u Susan – mężczyźni tłumiąc śmiech ukłonili się nisko – Dowiedzą sięszybko, co jest PRAWDZIWYM motywem powrotu Susan. Czy faktycznie chęć odnowienia związku i poprawa relacji z Extonem, czy coś.. innego – skończył kulawo, postanawiając nie mówić póki co o przeczytanym artykule o kompletynym braku pieniędzy.
- A Ty będziesz mózgiem? – spytał Downey
- Po części. Główną szefową jest Maggie, która swoją drogą mogłaby pisać powieści kryminalne – Jude kiwnął głową i dopiero wtedy cała czwórka wybuchła głośnym, niekontrolowanym śmiechem.


ROBERT:

Poranek Roberta nie należał do najłatwiejszych. Znowu został sam z synem, pojawiła się Susan, a Agata wyjechała. Z reguły był silnym facetem, w końcu niejedno już w życiu przeszedł, tym razem jednak czuł narastający w nim gniew, żal. Wysiłek był najlepszym lekarstwem na rozładowanie złych emocji. Mężczyzna przebrał się, założył słuchawki na uszy i ruszył do Central Parku, aby pobiegać. Obserwował wszystkie znajome miejsca, które mijał. Mieszkał w Nowym Jorku raptem od kilkunastu miesięcy – dom w Los Angeles pozostawił Susan, nie chciał, aby cokolwiek mu ją przypominało. A jednak. Pojawienie się jego eks, całkowicie wybiło go z równowagi i zburzyło jego idealnie spokojną egzystencję.
Mężczyzna usiadł na ławce, zamknął oczy i westchnął. Wszystko zaczęło wracać. Przypomniał mu się dzień, w którym poznał Susan na planie filmowym. Ta drobna kobieta od razu zawróciła mu w głowie.
Był 2003 rok. Robert zakończył odwyk i starał się powrócić do grania w filmach. Wiedział, że chce odbić się od dna. Pojawiła się szansa – rola lekarza w thrillerze „Gothika”. Gra u boku Halle Berry mogła być tym, czego właśnie potrzebował – pracą, pozwalającą mu zapomnieć o uzależnieniu. Pierwszego dnia powitała go na planie młoda kobieta. Przedstawiła się jako Susan Levin – producent filmu. Obiecała Downey’owi, że pomoże mu się wdrożyć w to wszystko. Spędzali razem dużo czasu, powoli zbliżając się do siebie. Mężczyzna czuł, że zaczyna zakochiwać się w Susan. Kobieta jednak miała twardy charakter i postawiła sprawę jasno – „Jeżeli chcesz ze mną być, zapominasz o jakichkolwiek używkach. Albo uzależnienie, albo ja!”. Robert postawił wszystko na jedną kartę. Zakończył rozwodem swoje pierwsze małżeństwo i związał się z młodą panią producent. W 2005 roku wzięli ślub, zakochani jak nikt inny na świecie.  Na początku ich życie przypominało sielankę, a potem… Potem zaczęło się psuć. Susan coraz częściej nie było w domu. Robert tłumaczył to sobie nawałem pracy – w końcu on też często wyjeżdżał, gdy nagrywał kolejne filmy. Na wszystkich galach i premierach uchodzili za idealną parę, gdy reflektory gasły, ich życie było totalnie inne. Szansa uratowania małżeństwa pojawiła się, gdy Susan zaszła w ciążę. To było kilka miesięcy, które przypominały dawne czasy. Byli jak para zakochanych nastolatków, a w dodatku spodziewali się upragnionego synka. Kiedy Exton pojawił się na świecie, Robert uwierzył, że kryzys w jego małżeństwie już minął. Rzeczywiście, było lepiej, lecz niestety nie na długo. Susan przestała kryć się ze swoim romansem, a Downey poświęcał większość swojego czasu na opiekowanie się synem. Ostatecznie rozstali się w nienajlepszej atmosferze, a mężczyzna postanowił, że nie chce mieć już nic wspólnego ze swoją drugą żoną.
- Po cholerę wróciłaś? – wysyczał pod nosem, czując, że budzą się w nim dawne żale.
Z zamyślenia wyrwał go sygnał telefonu. Jude jako wierny przyjaciel wpadł na pomysł, jak zdemaskować zamiary Susan. Downey nałożył słuchawki na uszy i pobiegł w stronę swojego domu z nadzieją, że Law naprawdę miał dobry plan.

JUDE & ROBERT:

- Dobrze Panowie, znam Wasz plan, ale chyba trzeba dokładnie go przedyskutować? – Brunet nerwowo przechodził wzdłuż kanapy. Jego pewność co do powodzenia całej akcji, po kilku minutach wyparowała, a pomysł Maggie i Jude’a wydawał mu się po prostu dziecinny – No bo jak chcecie to załatwić? – spytał rozkładając bezradnie ręce – będziecie chodzić za tą dwójką przez cały czas pobytu na planie, podsłuchiwać ich rozmowy…?
- Po I. Uspokój się, bo masz już wystarczająco dużo siwych włosów na głowie, a jak wszyscy doskonale wiedzą, stres przyspiesza starzenie – Tom, ze stoickim spokojem patrzył wprost na zszokowanego Roberta, który momentalnie poczerwieniał z wściekłości - Po II: co chcesz dyskutować? Nie będziemy się uganiać ani za Brownem, ani za Susan…
- Nnnnie? – Jeremy ze zrezygnowaną miną wstał z fotela, podchodząc do Jude’a – Nie będziemy się uganiać za Susan? Naprawdę? – spytał z miną szczeniaczka.
- Renner, siad. – warknął Tom
- Nie, Jeremy, nikt się za nikim nie będzie uganiał – odparł spokojnie Niebieskooki – Robercie – zwrócił się do przyjaciela – jak mamy Cię przekonać, ze nasze zamiary są czyste jak kryształ? Przeciez nikt nie chce…
- Sam powiedziałeś, ze to był pomysł Maggie, kto wie, czego ona chce? – jęknął Downey
- Radzę Ci liczyć się ze słowami. Znasz ją nie od dziś, i wiesz że ma dobre intencje.
- Bo Ty tak mówisz? Ile Ty ją znasz, zeby ręczyć za nią? Jesteś aż tak ślepo zapatrzony w te jej oczęta, ze może nie dostrzegasz jej prawdziwej natury? – Amerykanin w każde słowo przelewał gorycz, jaka wzbierała w nim od dłuższego czasu. Kroplą, która przelała Czarę było właśnie napomknięcie o ukochanej brytyjczyka. 
- Nie bądź głupi. Nie chcesz przecież, żebym uznał twoje słowa na tyle poważne, żeby stawić im kontrę… - Law zacisnął dłonie, próbując opanować coraz silniejszą irytacje tonem, postawą i nastawieniem bruneta.
- Chcę, żebyście zachowywali się odpowiednio do swojego wieku. No chyba, że wystarczy mieć te ileś lat mniej, długie włosy i być zgrabnym, żeby odebrać Ci zdolność racjonalnego myślenia! Nie zgadzam się na ten plan! – wykrzyczał, odchodząc od Brytyjczyka i kierując się w stronę drzwi.
- Czyli chcesz wpuścić tu tą sukę, która rozwaliła Ci życie, zostawiła malutkiego synka i poleciała do łóżka innego??
- Nie mów tak o Susan! 
- Więc Tobie wolno obrażać innych, a nie dasz powiedzieć prawdy o kimś, kto leci do kasy, jak ćma do światła? Stary, oprzytomniej! Wiem, że masz mętlik w głowie, ale..
- Gówno wiesz! I wy też! – Aktor wskazał na pozostałych gości – Ty i ta Twoja panienka powinniście pisać tanie książki dla początkujących detektywów! Intryga! Też mi coś! A na kase to leci, ale ta twoja „tania psycholożka” !!
Te dwa ostatnie słowa wystarczyły, żeby Jude w ułamku sekundy znalazł się przy Downey’u, pchnął z całej siły na ściane i również z całej siły uderzył przyjaciela w twarz. Było to na tyle mocne, ze Amerykanin stracił równowagę i osunął się na ziemię.
- Powiesz jeszcze jedno złe słowo na Maggie i możesz zapomnieć o tym, że kiedykolwiek się znaliśmy. Radź sobie w takim razie sam. – rzekł z wściekłością, patrząc na Roberta, który wydawał się „trzeźwieć” z ataku wściekłości, po czym wyszedł z posiadłości Amerykanina, trzaskając drzwiami.
Oddychając ciężko i czując tępy ból całej lewej części twarzy, Robert Spojrzał na Jerrego i Toma, którzy z poważnymi minami, wyprostowani jak struny wpatrywali się w niego. Twarz każdego wyrażała inne emocje: Tom był wściekły za jawne obrażenie kobiety, którą osobiście poznał, mimo, że spędził z Maggie kilka minut. Został wychowaniy w przekonaniu, że największym nietaktem, wręcz chamstwem jest obrażenie kobiety, z kolei Jeremy wyglądał, jakby chciał poprawić „dzieło” Law.
- Jaki masz problem? – spytał wzburzony. Jego szare tęczówki ciskały w tym momencie gromy.
- Co Ci padło na mózg, człowieku? Jeśli nie chciałeś żadnej akcji, wystarczyło powiedzieć. Spokojnie. Nie dosć, ze obraziłeś kobietę swojego przyjaciela, to o mało, co tego przyjaciela nie straciłeś. Chcesz naprawdę zostać tu tylko z synem i Agatą? A własnie. Czy ta dziewczyna nic Cię nie obchodzi? Nie zastanawiałeś się, co może czuć kobieta, która rezygnuje dla Ciebie z dosłownie wszystkiego? Zostawia swój kraj, matke, żeby siedzieć tu z Tobą, i głaskać po główce! I co Ci do cholery zrobiła Maggie? – warknął Tom, kręcąc z niedowierzaniem głową 
- Tom, zostaw – Jeremy położyl dłoń na ramieniu brytyjczyka – nie warto. On już się poddał Susan. Wejdzie w każdą jej intrygę, bo tak jest wygodniej. Dla niego. Nie obchodzi go, ze skrzywdzi przy tym każdą osobę, dla której jest kimś ważnym. Już zaczał. Najpierw będzie Jude, a potem ta Agata. Zostaniesz sam, bracie… - zmrużył swoje szare oczy Renner
- To nie tak.. ja… ja nie wiem.. co mnie podkusiło.. Nie myślę tak…  - zająknął się brunet – po prostu ta cała sytuacja zaczyna mnie przerastać. Znam Maggie i celowo nie skrzywdziłbym jej. Nie mówiąc już o Agacie. Ta kobieta jest dla mnie… - urwał nagle, rozumiejąc w jakim położeniu się znalazł. Co zrobił. Zbladł momentalnie.
- Masz – Jeremy podał Downey’owi swój telefon – Zadzwoń do kogoś, kto w tym momencie jest Ci najbardziej potrzebny.
Bez zastanowienia Amerykanin wybrał numer rudowłosej.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz